• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Katarzyna Ziółkowska
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Za całkowitą darmoszkę

15 czerwca 2013/11 komentarzy/w Felietony/Autor Katarzyna "Squirrel" Ziółkowska

Kiedy wyprowadziłam się z domu i zaczęłam własnoręcznie (a właściwie to własnonożnie, bo rzecz dotyczyła stania za barem) zarabiać na własne utrzymanie, okazało się, że wbrew wszelkim pozorom gry planszowe nie są artykułami pierwszej potrzeby.

Niebawem odkryłam, że istnieją na świecie osoby skłonne do swego rodzaju handlu wymiennego. Gra – recenzja. Recenzja – gra. Po kilku(nastu) godzinach grania z rodziną i znajomymi (to ta przyjemniejsza część), wystarczyło poświęcić kilka(naście) godzin (to ta mniej przyjemna) na stworzenie kilku tysięcy znaków tekstu, kilka zdjęć gratis. Nie było za co płacić kartą Mastercard, transakcja całkowicie bezgotówkowa, nowa gra planszowa na półce.

I tak wsiąkłam. Nie wiem czy to wrodzone wiewiórcze kolekcjonerstwo, czy zwyczajna przypadłość każdego gracza – prawie każdy z nas chce mieć na półce jak najwięcej pudełek.

Wpierw pisałam teksty dla serwisu GamesFanatic.pl, następnie zwerbowano mnie do Świata Gier Planszowych. Posiadając w sobie głęboko zakorzeniony kult słowa drukowanego wkrótce niemalże całkowicie skupiłam się na pisaniu „do gazety”. Minęło trochę czasu, moja sytuacja finansowa się zmieniła. Mając nadzieję, że jednak nie dostanę rozmówcy w zamian, przygotowałam do pisma jakiś wywiad. Potem dość obszerny temat numeru (tu akurat miałam malutką nadzieję, że trafią do mnie wszystkie opisywane gry, ale nic z tego). I kolejny, i jeszcze jeden.

Jako członek redakcji dowiedziałam się, że wersja papierowa pisma przestaje istnieć kilka dni przed „oficjalną” informacją. Prosty mail o jakże wspaniałej „e-wolucji”, krótkie pytanie o dalszą współpracę, moja szybka odpowiedź i tyle. Zastanawiałam się czego tak bardzo mi żal? Tych drukowanych co 2 miesiące 2000 namacalnych dowodów mojej pracy (z których pewnie i tak połowa wracała do magazynu)? Śmierci czegoś jedynego, wyjątkowego, co mogłam przy każdej wizycie w empiku, unikając obsługi, rebeliancko rozsiewać po półkach? Wręczania darmowych egzemplarzy rodzinie i znajomym (Jehowa style)? Może rzeczywiście nie znam się na rynku a e-wydanie zawojuje świat cały i będą go czytać od domu, do domu, w kąpieli i przy obiedzie, w pracy pod biurkiem i w toalecie.

Podobno w trudnych sytuacjach dobrze jest skomunikować się z osobami podobnie doświadczonymi przez los. Od razu po ujawnieniu informacji o ostatnim papierowym numerze ŚGP, weszłam na forum by poczytać (bo przecież nie pisać, nieśmiała z natury jestem) komentarze współdotkniętych. Było całkiem miło. Wpisy podobne do moich odczuć, pomiędzy gorączkowymi pytaniami prenumeratorów (gdzie nasze pieniądze?), były niczym  klepiący po plecach Sheldon (there, there).

Do czasu, aż okazało się, że biorę udział w okropnym skandalu oraz parszywym psuciu rynku. I że się nie szanuję (choć myślałam, że po zakończeniu pracy w pubie ten etap życia mam już za sobą). Okazało się, że sporo ludzi było pewnych, że za napisane teksty autorzy otrzymują wynagrodzenie. I choć w moim mniemaniu tak de facto zawsze było – zatrzymywałam recenzowaną grę (co przecież kiedyś było moją główną motywacją do podjęcia pisania), karmiłam wrodzoną megalomanię każdym miłym odzewem ze strony czytających, miałam poczucie solidnie wykonanej pracy, radość ze spełniania ideologicznie ważnej dla mnie misji propagowania gier. To i tak okazałam się frajerem pierwszej wody. Bo nie brałam za pisanie kasy. Bo są serwisy, które płacą autorom. Bo pracowałam na zysk obcych (czyt. wydawnictwa).

Jeden raz w życiu zrobiłam to za pieniądze (tylko ja wiem jaką radochę daje mi napisanie takiego zdania w kontekście gier planszowych) – koleżanka, która prowadzi portal „o kulturze” chciała żebym była tam stałym autorem, płacili z góry ustaloną, dobrą kwotę niezależnie od długości tekstu. Napisałam jeden. W życiu dużo się zmieniało – końcowe egzaminy, przeprowadzka, rozpoczęcie docelowej pracy, pies, choroba bliskiego, nowe mieszkanie, remont – a przecież terminy do ŚGP, do którego, według opinii publicznej, pisałam „za darmo” już co drugi miesiąc. Cały czas mi głupio, że współpraca z tamtym portalem skończyła się, zanim zdążyła na dobre zacząć. Nie ze względu na „stracone” pieniądze, lecz na zawiedzenie osoby, która liczyła na moją pomoc (Justyna, jeśli to kiedyś przeczytasz, przepraszam).

Kiedy dowiedziałam się o ZnadPlanszy.pl nie myślałam długo. Sama muszę załatwiać recenzowane tutaj gry. Sama zadbać o czytelników, o całą treść swojej strony. Nie dostanę za to ani grosza.

Nie jestem wrogiem kapitalizmu (przynajmniej nie zdeklarowanym), nie mam zamiaru walczyć z konsumpcjonizmem czy „kulturą pieniądza”. Może mogłabym wrzucić jakiś egzaltowany cytat czy górnolotnie napisać, że za niektóre rzeczy trzeba płacić, a czasem wbrew „rozumowi” być wolontariuszem. Czy liczę na to, że pisanie za całkowitą darmoszkę zrobi ze mnie bohatera? Nie. Po prostu jak zwykle muszę, naprawdę muszę, zrobić coś na przekór innym.

Miłego czytania!

Tagi: Świat Gier Planszowych
https://squirrel.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/31/2013/06/20130616_150619-002.jpg 681 800 Katarzyna "Squirrel" Ziółkowska http://squirrel.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/31/2013/06/znadplanszy-squirrel.png Katarzyna "Squirrel" Ziółkowska2013-06-15 20:36:512013-06-17 06:59:16Za całkowitą darmoszkę
https://www.facebook.com/quivienhttp://squirrel.znadplanszy.pl/kontakt/

Katarzyna "Squirrel" Ziółkowska
Podczas chudych studenckich lat odkryłam świetny sposób na przyjemne (choć okazało się, że wcale nie tak łatwe) stałe powiększanie growej kolekcji, pomimo braku środków finansowych. W myśl zasady „gram, więc piszę” pierwsze teksty spłodziłam dla GamesFanatic pod koniec 2008 roku. Od 2009 piszę również dla Świata Gier Planszowych, a wszystko to „jedynie” za dobre słowo czytelników i darmowe pudło (choć też nie zawsze). Podobno czyni mnie to co najmniej frajerem. A nawet psującą rynek kanalią. Zamierzam kontynuować ten zbrodniczy proceder, póki starcza czasu i sił..

Katarzyna Ziółkowska

NAJNOWSZE WPISY

  • Poessenowe granie No.37 grudnia 2013 - 20:36
  • Poessenowe granie No.223 listopada 2013 - 12:17
  • Poessenowe granie No.13 listopada 2013 - 12:35
  • Make your own kind of gateway7 października 2013 - 21:01
  • Call of the Wild, czyli daj jej szansę! daj jej szansę!7 września 2013 - 22:48
  • Z pamiętnika statsiary cz. 1 (ostatnia?)26 lipca 2013 - 22:37
  • (Gry dla) Rodziny się nie wybiera4 lipca 2013 - 23:19
  • Rozpacz felietonisty28 czerwca 2013 - 12:38
  • Gram w to, w co wygrywam, czyli Skinnerem w planszówkę25 czerwca 2013 - 09:10
  • Za całkowitą darmoszkę15 czerwca 2013 - 20:36

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • grudzień 2013 (1)
  • listopad 2013 (2)
  • październik 2013 (1)
  • wrzesień 2013 (1)
  • lipiec 2013 (2)
  • czerwiec 2013 (3)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Katarzyna Ziółkowska | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Gram w to, w co wygrywam, czyli Skinnerem w planszówkę Link to: Gram w to, w co wygrywam, czyli Skinnerem w planszówkę Gram w to, w co wygrywam, czyli Skinnerem w planszówkę
Scroll to top Scroll to top Scroll to top