Rozpacz felietonisty

Świetlica? Dom kultury? Jakaś knajpa z grami? Nie. Tak wygląda nasz salon gotowy na piątkowy wieczór.

Tak. Mój Ukochany gra w planszówki. Gdy łączyliśmy nasze kolekcje mieliśmy razem ok. 50 gier, teraz BGG wylicza 205 gier i 61 dodatków. Urządzając się w nowym mieszkaniu zadbaliśmy o to by w salonie na jednej ścianie zmieścił się jak największy regał na gry. Przeróbki elektryczne zaplanowaliśmy tak by powstały dwa odpowiednio silne źródła światła. W zabezpieczeniu mamy jeszcze dwa pokoje. Zastanawiamy się nad dodatkowym stołem. Na pewno w najbliższej przyszłości zainwestujemy w kolejne składane krzesła. Makowiec upieczony, znajomi zaproszeni. Jak dobrze pójdzie będzie dziś z jakieś 14 osób.

Pełnia szczęścia? W sumie tak.

A ze strony felietonisty – rozpacz. Żadnych kłótni na temat nagle bardziej płaskatych i mniej ruchawych niż zwykle czworonogów. Żadnych wątpliwości co do tego, że pudła potrzebują swój własny pokój. Żadnych potajemnych schadzek z kurierem niosącym przesyłkę ze wszystkim znanego sklepu z nazwą na wszystkim znaną literkę. Żadnych wyrafinowanych kryjówek by ukryć najnowszy zakup. Żadnego pola do popisu dla wyobraźni przy próbie sprzedania wiarygodnego cover-upa na planszówkowe wyjście.

Co robimy w piątkowy wieczór? Już dawno nie mieliśmy okazji pojawiać się na planszówkowych spotkaniach, więc teraz będziemy je regularnie organizować u siebie.

Gdzie na wakacje? Dwa tygodnie na planszówkowym wyjeździe.

Prezent na każdą okazję? Sami już wiecie…

Patrzę na pełne emocji, zaangażowane wpisy kolegów z nieplanszówkowymi żonami i zazdrość pożera mnie niczym mała dziewczynka (przynajmniej taka jak ja) paczkę dropsów. Rozpacz, czarna rozpacz.  Szafa pełna nowych sukienek, tony biżuterii, zagraniczne wyjazdy… Mogłam tyle wygrać! A ja bez wahania zgadzam się, ba! Nawet inicjuje dzisiejszy planszówkowy najazd. Przez głowę przebiega szybka myśl: a gdyby tak zmienić Ukochanego? Dla mnie chyba już za późno. Ale niech inni mają coś z życia. Nieplanszówkowi partnerzy (chciałam napisać żony, ale siadła by mi poprawność polityczna) jeśli jakimś cudem to czytacie, nie poddawajcie się, walczcie! Za każdą nową grę, każdy wieczór gdy zamiast w kinie, teatrze, pubie siedzicie w domu nad planszą. Niech płacą. A ja wtedy w  spokoju będę mogła pomyśleć jak wygrać coś innego. Na początek może być Agricola.

  • W ostateczności można pisać o grach 😉

    • Katarzyna Ziółkowska

      O grach?! To jeszcze nudniejsze niż moje szczęśliwe planszówkowe pożycie 😉

  • Radek Gozdek

    To – wzorem żydowskiego rabina – polecam kozę 😉 Ona też lubi planszówki, tylko tak trochę inaczej 😉 Będzie o czym pisać 😉

  • Crinos PL

    Dobre – nie patrzyłem na to z tej strony 🙂 A ja to trochę odwrócę: skoro mam w domu „planszówkowiczkę”, to niech i ona się jakoś odwdzięcza za to, że zabieram ją na granie ;D

  • jaroslawczajaZnadPlanszy

    Chciałbym mieć takie problemy 😉

  • Pingback: Kwiatosz | Podłe pudła, albo kartonowych grzechów wyliczenie ZnadPlanszy.pl()