Z pamiętnika statsiary cz. 1 (ostatnia?)

Dziś wśród planszówkowiczów na facebooku wielkie poruszenie. Solidarni, niczym kolejkowicze, gdy ktoś się próbuje wcisnąć, gracze sprawdzają jak wygląda ich znajomość gier z pierwszej setki rankingu Board Game Geek.  Otrzymaną w dość prosty sposób odpowiedź (jeśli ktoś jeszcze tego nie robił, to zapraszam TU), wystarczy opublikować w tym lub innym wątku w formie komentarza, a potem napawać się dumą lub okryć sromotą (niski wynik zawsze może posłużyć za argument przy najbliższej wymianie zdań dotyczącej zakupu nowych gier).

Widząc pierwsze wpisy i popularność całego testu byłam nieco skołowana. Jak to? To ludzie NIE WIEDZĄ w ile gier z pierwszej 10, 50, 100 zagrali?

W statystyki BGG wciągnęłam się jakieś 4 lata temu. Od początku mojej przygody z planszówkami starałam się poznawać jak najwięcej nowych gier, miałam już też swój profil w serwisie. Jednak dopiero od Ukochanego dowiedziałam się, że BGG zlicza ilość ocenionych gier oraz zbiera podstawowe statystyki dotyczące zapisanych rozgrywek.

statsyZaczęła się prawdziwa pogoń nie tylko za nowościami, lecz ogólnie za grami nieznanymi, tytułami, w które nigdy wcześniej nie graliśmy… i pewnie nigdy więcej nie zagramy. Skrupulatne zapisywanie i ocenianie każdego nowego „statsa” oraz wyznaczanie sobie coraz to nowych celów i zadań. Pierwsza 10tka najlepszych gier zaliczona? A jak stoję z pierwszą setką? Usiedliśmy do totalnego gniota? Stats, to stats – wystarczy ocena na BGG i człowiek od razu lepiej się czuje ze straconym dobrze spędzonym czasem.

Tak właśnie w modelowym współuzależnieniu doszłam do 698 różnych zagranych gier co jest wynikiem dość lichym w porównaniu z Ukochanym, który ma ich na koncie 1414, czy słynnym bazikiem – 1527.

Statsy to jednak nie tylko ilość zagranych i ocenionych gier. Jeden z użytkowników BGG, niejaki friendless, odpowiedzialny jest za rozszerzoną wersję różnego rodzaju porównań, zestawień i tabelek, do których (po zgłoszeniu się) możemy otrzymać dostęp w formie osobnej strony. Tutaj dopiero zaczyna się zabawa.

Wystarczy jedno, dwa kliknięcia i poznajemy odpowiedzi na tak palące pytania jak:

Jaki był twój najlepszy planszówkowy dzień – najwięcej zagranych gier? (10 sierpnia 2008)

Gry, które masz i powinieneś w nie zagrać – bo dawno nie grałeś a wysoko oceniasz (Brass, Stronghold, Scrabble)

Jaka jest najbardziej niespotykana gra w twojej kolekcji? (Leszczynowa zgraja)

A nawet – ile warte są twoje gry? (ok 4,667.66 dolców)

Wprawdzie istnieją artykuły o BGGowych statystykach (m.in. cykle ja_na i draco na Games Fanatic z 2008 roku) widząc jednak dzisiejsze zafascynowanie prostym testem z pierwszą setką może warto by ten temat trochę odświeżyć. Są tu jacyś chętni?*

 

* Autorka tekstu ostrzega: dalsze zainteresowanie statystykami może prowadzić do uzależniającego grania w przypadkowe, totalnie bezwartościowe, nudne i/lub głupie gry. Nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne efekty uboczne swoich artykułów.

 

  • Tak poproszę 🙂

  • Kamil „MacKill” Majkowski

    Ja kiedyś rejestrowałem każdą rozgrywkę a teraz to nawet ocen mi się NIE CHCE wystawić. Ogólnie mnie statsy jakoś nie ruszają.

  • Mi rejestrowanie rozgrywek na BGG pozwala lepiej zapamiętać dane partię przez sam fakt ich wpisania. Ale żeby specjalnie grać w coś, by sobie je „polepszać”, to już wynaturzenie 😉
    BTW, opisałem nieco jak działają i co dają Extended Stats stworzone przez friendlessa na blogu CiekaweGry.

  • Michał Gościniak

    Świetny cykl – jak wielki fan wszystkich statystyk czekam na kolejne wejścia 🙂
    Na BGG najbardziej brakuje mi jakiegoś narzędzia do generowania statystyk wyników gier. Mamy grę X i fajnie byłoby dowiedzieć się nie tylko ile razy w nią grałem ale również ile wygrałem, ile razy wygrał gracz Y, ile wygrałem jeśli Y grał akurat a ile jeśli w rozgrywce go nie było itd. Byłoby genialne mieć taki generator statystyk 🙂
    Albo statystyki dotyczące grania poszczególnymi frakcjami. Np. zestawienie wyników poszczególnych armii w NH, czy GoT. No, miodzio! 🙂
    Myślę, że przy solidnej rozbudowie takich narzędzi więcej osobom chciałoby się „bawić” w rejestrowanie poszczególnych rozgrywek. Tak, to faktycznie trochę sztuka dla sztuki…