Rozpacz felietonisty

Świetlica? Dom kultury? Jakaś knajpa z grami? Nie. Tak wygląda nasz salon gotowy na piątkowy wieczór.

Czytaj więcej

Gram w to, w co wygrywam, czyli Skinnerem w planszówkę

Koty nie mają właścicieli, mają służących. I usługiwanie im przychodziło mi łatwo, jednak gdy zostałam właścicielką psa okazało się, że sprawa nie jest już taka prosta. Bo psu wypadałoby co nieco dobrych zachowań do głowy włożyć (kotom wystarczy regularnie wkładać coś do miski). Próbując znaleźć ratunek w fachowej literaturze natrafiłam na informacje o  behawioryzmie, warunkowaniu instrumentalnym, wzmocnieniach i wygaszeniach i wielu innych mądrze brzmiących rzeczach, w których najważniejsze okazało się to, że działają.

W artykule „Ulubiona mechanika, ulubiony autor?” Maciej Kwiatek wspomniał B.F Skinnera (gościa, który stworzył naukowe podwaliny tego co dumnie nazywa się pozytywnymi metodami szkolenia psów) w kontekście doboru ulubionych gier. I choć Karen Prior w książce „Najpierw wytresuj kurczaka” już wcześniej uświadomiła mi, że sztuczki ze wzmacnianiem można z powodzenie stosować na ludziach, to dopiero po przeczytaniu felietonu kwiatosza zaczęłam się zastanawiać czy te zjawiska mogą mieć jakiekolwiek znaczenie dla planszówek. I czy przypadkiem autorzy, a właściwie same gry, nie tresują graczy? Czytaj więcej

Za całkowitą darmoszkę

Kiedy wyprowadziłam się z domu i zaczęłam własnoręcznie (a właściwie to własnonożnie, bo rzecz dotyczyła stania za barem) zarabiać na własne utrzymanie, okazało się, że wbrew wszelkim pozorom gry planszowe nie są artykułami pierwszej potrzeby. Czytaj więcej